#TalentyUPL – Rafał Banaszkiewicz

Jeszcze kilka lat temu nie planował studiów. Dziś jest laureatem jednego z najbardziej prestiżowych stypendiów w Polsce i rozwija swoją ścieżkę naukową w świecie zootechniki. O pasji do zwierząt, naukowych wyzwaniach i motywacji do działania opowiada Rafał Banaszkiewicz – student drugiego roku studiów magisterskich.


Przedstawiamy kolejną rozmowę w ramach cyklu #TalentyUPL, w którym przybliżamy sylwetki członków społeczności Uniwersytetu. To inicjatywa ukazująca różnorodność ścieżek rozwoju oraz pasji, które – mimo odmiennych kierunków – łączy wspólny fundament: konsekwencja w działaniu.

Pierwsza odsłona cyklu obejmuje sześć historii laureatów stypendium Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w roku akademickim 2025/2026  – sześć indywidualnych doświadczeń, które pokazują, że sukces nie jest dziełem przypadku, lecz efektem wytrwałości, świadomych wyborów oraz codziennej pracy.



Zuzanna Skwarek: Zacznijmy od początku – czy studia były częścią twojego planu na przyszłość?

Rafał Banaszkiewicz: Szczerze mówiąc – nie. Po liceum w ogóle nie zakładałem, że pójdę na studia. Ostatecznie jednak wiele osób zachęciło mnie, żeby spróbować. I tak trafiłem na zootechnikę – kierunek, który od razu mnie zainteresował. Wychowałem się na wsi, moi rodzice zajmowali się hodowlą bydła i drobiu, więc od dziecka miałem kontakt ze zwierzętami. Z perspektywy czasu widzę, że to był dla mnie naturalny i najlepszy wybór.

Z.S: Co sprawiło, że zaangażowałeś się w działalność naukową?

R.B: Na początku ogromne znaczenie mieli ludzie. Trafiłem na świetnych wykładowców, w tym dr inż. Kamila Drabika – opiekuna mojego koła naukowego. Dołączyłem do Studenckiego Koła Naukowego Biologii Hodowli i Użytkowania Drobiu i to był przełomowy moment. Prowadzimy badania dotyczące m.in. żywienia i zachowania drobiu – zarówno brojlerów, jak i niosek. Mamy do dyspozycji fermę na Felinie, gdzie jako studenci możemy prowadzić własne projekty badawcze.

Z.S: Które doświadczenia ze studiów były dla ciebie najbardziej przełomowe?

R.B: Zdecydowanie udział w konferencjach naukowych – zarówno krajowych, jak i międzynarodowych, takich jak UWPSA. To bardzo wymagające doświadczenia, pełne stresu, ale jednocześnie ogromnie satysfakcjonujące. Dają poczucie, że to, co robisz, ma sens.

Z.S: Czy na tej drodze pojawiały się momenty zwątpienia?

R.B: Oczywiście. Jak chyba u każdego studenta – szczególnie wtedy, gdy obowiązków było naprawdę dużo i brakowało czasu, choćby na napisanie artykułu. Mimo to zawsze udawało mi się przez takie momenty przejść.

Z.S: Co pomagało ci się nie poddawać?

Na pewno własna determinacja, ale też wsparcie ludzi. Ogromną rolę odgrywają dla mnie dr inż. Kamil Drabik i mgr inż. Karolina Węgierska – opiekunowie naszego koła. Motywują nas, wspierają, dają możliwości rozwoju, wysyłają na konferencje, pomagają w pracy naukowej. To naprawdę dużo znaczy.

Z.S: A co napędza cię od środka?

R.B: Chęć bycia coraz lepszą wersją siebie – bardziej świadomą, wykształconą, rozumiejącą świat i swoją dziedzinę.

Z.S: Czy twoje zainteresowania wykraczają poza uczelnię?

R.B: Tak – od kilku lat prowadzę niewielką, przydomową hodowlę drobiu ozdobnego. Mam swoje ulubione rasy i ta pasja w pewien sposób łączy się z moimi badaniami. W praktyce bardzo pomaga mi w ich prowadzeniu.

Z.S: Gdybyś miał porównać się do zwierzęcia…?

R.B: (Z uśmiechem) Zostając w temacie – chyba do kury ozdobnej, na przykład silki. To bardzo sympatyczne, bardzo przyjemne w dotyku, więc czemu nie?

Z.S: Wracając do stypendium…czy masz już jakiś plan, jak je wykorzystasz?

R.B: Na ten moment myślę o doktoracie. Reszta pewnie wyklaruje się z czasem.

Z.S: Na koniec – co powiedziałbyś osobom, które nie są pewne swojej drogi?

R.B:  Walczcie o swoje i szukajcie dodatkowych form rozwoju – na przykład zapisujcie się do kół naukowych. Pracujcie ciężko, ale przede wszystkim pracujcie nad sobą.

Z.S: Dziękuję za rozmowę.