#TalentyUPL – Paulina Wac

Przekonuje, że kluczem jest wiara w siebie, a gdy jej brakuje, warto poszukać wsparcia. Naszym gościem w ramach cyklu „TalentyUP” jest Paulina Wac, studentka drugiego roku studiów magisterskich na kierunku bioinżynieria.


Przedstawiamy kolejną rozmowę w ramach cyklu #TalentyUPL, w którym przybliżamy sylwetki członków społeczności Uniwersytetu. To inicjatywa ukazująca różnorodność ścieżek rozwoju oraz pasji, które – mimo odmiennych kierunków – łączy wspólny fundament: konsekwencja w działaniu.

Pierwsza odsłona cyklu obejmuje sześć historii laureatów stypendium Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w roku akademickim 2025/2026  – sześć indywidualnych doświadczeń, które pokazują, że sukces nie jest dziełem przypadku, lecz efektem wytrwałości, świadomych wyborów oraz codziennej pracy.


Z.S.: Jak w ogóle zaczęła się Twoja przygoda z nauką? Co sprawiło, że wybrałaś tę ścieżkę?

P.W.: Na pierwszym roku studiów inżynierskich miałam zajęcia z doktorem Kamilem Drabikiem. To właśnie wtedy usłyszałam o kołach naukowych i możliwościach, jakie dają. Pomyślałam: „Dlaczego nie spróbować?” – i tak wszystko się zaczęło.

Z czasem pojawiały się kolejne doświadczenia: nowe koła naukowe, pierwsze konferencje, publikacje, rozdziały w monografiach. I tak ta droga rozwijała się przez kolejne pięć lat.

Z.S.: Czy jest jakiś moment, który szczególnie zapadł Ci w pamięć? Albo temat pracy, który był dla Ciebie wyjątkowy?

P.W.: Myślę, że takim najważniejszym momentem było zajęcie pierwszego miejsca podczas naszej konferencji sejmikowej, w sesji referatowej. To było ogromne wyróżnienie i potwierdzenie, że to, co robię, ma sens.

Z.S.: A czym dokładnie się zajmujesz naukowo? Jaki jest Twój obszar badań?

P.W.: Działam w kole naukowym prowadzonym przez panią profesor Edytę Paczos-Grzędę. Skupiamy się na genetyce i biologii molekularnej owsa – i to właśnie ten obszar jest moim głównym zainteresowaniem. Większość moich prac i wystąpień dotyczy właśnie tej tematyki.

Z.S.: Kto jest dla Ciebie największym wsparciem lub inspiracją w tej drodze?

P.W.: Zdecydowanie moja opiekunka koła naukowego, pani profesor Edyta Paczos-Grzęda. Należę do jej koła od pierwszego albo drugiego roku studiów i od tego czasu nieprzerwanie współpracujemy. Obecnie jest także moją promotorką. To dla mnie ogromna mentorka i osoba, która miała duży wpływ na mój rozwój.

Z.S.: A jak wygląda Twoje życie poza nauką? Co pozwala Ci złapać równowagę?

P.W.: Bardzo dużo czytam i naprawdę to lubię. Czytanie pomaga mi zachować równowagę między życiem prywatnym a nauką. To taka moja odskocznia, sposób na regenerację energii.

Uważam, że znalezienie balansu jest niezwykle ważne. Bez tego trudno utrzymać efektywność – zarówno w nauce, jak i w życiu prywatnym. Taka przestrzeń dla siebie naprawdę dużo daje.

Z.S.: Czy na tej drodze pojawiały się momenty zwątpienia?

P.W.: Oczywiście – było ich sporo. Ale kluczowe jest to, by mieć wokół siebie ludzi, którzy wspierają. W moim przypadku byli to opiekunowie kół naukowych – pani profesor Edyta Paczos-Grzęda, doktor Kamil Drabik oraz profesor Justyna Bohacz.

Zawsze mogłam liczyć na ich dobre słowo i wsparcie. W chwilach, gdy sama przestawałam w siebie wierzyć, oni nadal we mnie wierzyli. I to naprawdę robi ogromną różnicę.

Bo jasne – można działać samemu. Ale kiedy ktoś stoi obok i pokazuje Ci, że możesz więcej, niż myślisz, to daje niesamowitą siłę. Tym bardziej że zaczynając studia, w ogóle nie myślałam o żadnych stypendiach.

Z.S.: A co napędza Cię od środka? Masz w sobie taką wewnętrzną motywację?

P.W.: Tak – przede wszystkim chęć udowadniania sobie, że mogę więcej. Najpierw było stypendium rektora, potem stypendium Marszałka Województwa Lubelskiego, a teraz to stypendium. Chciałabym dalej się rozwijać – może doktorat. Jeszcze nie wiem dokładnie, ale wiem, że chcę iść dalej. To właśnie mnie napędza.

Z.S.: Gdybyś mogła dać jedną radę sobie z przeszłości – co by to było?

P.W.: Żeby uwierzyć w siebie To jest najważniejsze. A jeżeli wy nie wierzycie, znajdźcie osobę, która pomoże wam tę wiarę odnaleźć. Miejcie przy sobie samych dobrych ludzi, którzy was nie ciągną w dół, a w górę. To jest istotne. I pamiętajcie –  możecie wszystko.  Jak ja mogę, to i wy możecie.

Z.S.: I na koniec – trochę lżej: gdybyś mogła być zwierzęciem, to jakim?

P.W.: Myślę, że jeżem (śmiech). Wydaje mi się, że prowadzą całkiem bezstresowe życie – śpią i jedzą, kiedy chcą. To byłaby całkiem przyjemna odmiana od mojego obecnego trybu życia.

Z.S: Dziękuję za rozmowę.